Niezmienność

Kropla spada do sadzawki
Po sadzawce rozchodzi się koło
I drugie, i trzecie, i czwarte
I tak w nieskończoność…
Igła spada z sosny…
Pierwsza, druga, trzecia
I tak w nieskończoność…
Śnieżynka uderza o ziemię
Pierwsza, druga, trzecia…
I tak w nieskończoność
Nieskończoność…
człowiek jest nieskończonością
Człowiek jest siłą zmian
Człowiek trwa, odradza się, walczy
Wierzy, żyje, umiera…
I tak w nieskończoność…do przemiany świata
Published in: on Grudzień 26, 2007 at 11:04 pm  Dodaj komentarz  

Wampir

Przekrada się w nocy
Przy murach wśród cieni
Walczy o zdobycz,
Lecz urokiem się mieni.
Wojownik niespotykany
Potężny, waleczny
I nieśmiertelny…
Postać nieumarła, zimna
Lecz pełna ognia namiętności
Wampir…nie musi być zły
wampir nie musi ciagle wysysać krwi
Dziecko nocy moze być dobre
Ciepłe, miłe
Może kochać i być kochanym…
Wampir, jest człowiekiem,
tylko nieśmiertelnym…
Published in: on Grudzień 26, 2007 at 11:03 pm  Dodaj komentarz  

Niebyt

Niebyt….
Niebyt jest wtedy,
gdy nie widzisz celu
Światła w tunelu
znaków na drodze..
Niebyt jest także,
gdy spostrzeżesz,
że twe życie nie ma sensu
że umierasz, stajesz się rośliną…
Niebyt…stan duszy
Kiedy jesteś,
Ale cię nie ma
Twe ciało jest,
Lecz nie ma twego prawdziwego JA
Poruszasz się w ciemnościach bez lampy
Obijasz się, ale nie wiesz o co
Atakujesz, ale nie wiesz kogo
Bronisz się niewiadomo przed kim
W niebycie jest cicho,
Pustka wszystkie głosy wiąże,
Otacza cię pustka i wypełnia cię pustka
Wypełnia ci oczy i nozdrza
Zgniłym zapachem samotności
Poczucia lęku, niepewności
I zapomnienia…
Published in: on Grudzień 26, 2007 at 2:57 pm  Dodaj komentarz  

Burza

Ognista flara przecięła nieboskłon
Świetliste drzewo zniszczenia rozwinęło swe konary
Astralne liście mroku ukryły gwiazdy i błękit niebios
A pośród tych puszystych, czarnych jak noc liści
Hula wiatr niezmordowany, pełen siły, złości, gniewu

I ozwał się grzmot
Jako tuba niebios
Zwiastująca koniec…
Małe istotki na ziemi
Kulą się ze strachu
Przed nadciągającym
Armagedonem…

A jednak po burzy, po kataklizmie, po płaczu niebios
Który zrosił obficie ziemię, rodzi się nowy dzień
Mroczne liście ulatują z wiatrem, konary gasną, wiatr cichnie
A maleńka stokrotka ugięta pod ciężarem deszczu
Powoli podnosi swą główkę, wygląda spośród traw
Na nowy, lecz stary świat, opłakany przez niebiosa
Pełen świeżości, Pełen sił, pełen unikalności…

I nagle spośród chmur błyska promień słońca
Radość wraca na ziemię, jej niepodzielny władca,
Ognista kula niebios, wraca na tron w chwale…

Published in: on Grudzień 26, 2007 at 2:56 pm  Komentarze (2)  

Wstępniak

Cóż, nigdy nie miałem miejsca do publikowania jedynie pseudo-poezji, która wychodziła spod mego pióra. Stąd też ten blog, gdzie będę wrzucał to, co stworzyłem, zarówno te starsze, które można znaleźć gdzieś w sieci, jak i te, które jeszcze nigdy nie wyszły poza zacisze mojego komputera.

Panowie i Damy…

Prezentuję Wam Wyznania Nieśmiertelnego

Published in: on Grudzień 26, 2007 at 2:54 pm  Dodaj komentarz  
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.