Dusze zaklęte w dym znów stają się widzialne
Dusze cierpiące ruszają szukać zmiłowania
Mgła płynie jak niematerialna rzeka
W lasach, na polach, po drogach
Pochłania wszystko niczego nie dotykając
Mocząc jedynie gorzkimi zimnymi łzami
Wędrowca niepamiętnego dawnych czasów
Czasów krwi, bólu, cierpienia
Czasów gdy bohaterowie przemierzali świat
I w poszukiwaniu sławy topili krainy we krwi
Sławy, siły, władzy, które stały się zgubą
Bo gdy ciało w pył się obróciło
Gdy pogrzebowe stosy zgasły
A popioły zostały rozsypane
Na cztery strony świata
Dusze zostały odepchnięte
Od bram raju upragnionego
I błądzą dusze po świecie
Nie będąc materialnymi
Lecz nie będąc również niebiańskimi
Tyle ich było, tyle łez wypłakali
Potężni wojownicy nie płaczący za życia
Że ich żałosny jęk zlał się w jedno
Chłodne mokre tchnienie wędrujące po świecie
W dym szukający u ludzi przebaczenia
Lecz nigdy nie zrozumiany, opuszczony, zlekceważony
O to walczyli herosi! O zapomnienie przez ludzi!
O odrzucenie i zniszczenie marzeń!
Tak jak oni niszczyli życie
Tak ich wieczność jest zdruzgotana
Zaklęta w oparach mgieł
Snujących się po świecie, niby śnieżny woal…